Co powtarza się podczas sesji Life Between Lives? Moje obserwacje po latach prowadzenia LBL

Prowadzę sesje Life Between Lives od wielu lat i choć każda z nich przebiega inaczej, z czasem zacząłem zauważać kilka rzeczy, które powtarzają się wyjątkowo często.

Nie chodzi o to, że ludzie widzą te same miejsca, postacie czy historie. Bardziej o sposób, w jaki wchodzą w to doświadczenie, czego się obawiają, jak pojawiają się obrazy i odczucia oraz co później robią z tym, czego doświadczyli.

I właśnie o tych powtarzających się elementach chcę tutaj opowiedzieć.

1. Prawie każdy przed sesją zastanawia się: „A co, jeśli mi się nie uda?”

Jeśli przed LBL czujesz podenerwowanie, lekki stres albo zastanawiasz się:

„Czy dam radę?”

„Czy coś zobaczę?”

„A jeśli nic się nie wydarzy?”

— jesteś w zdecydowanej większości osób, które do mnie przychodzą.

Tak reagują również osoby mające wcześniejsze doświadczenie z hipnozą, medytacją czy innymi praktykami opartymi na wyobraźni i zmienionych stanach świadomości.

LBL jest doświadczeniem nieznanym. A kiedy wchodzimy w coś, czego nie możemy wcześniej dokładnie przewidzieć ani kontrolować, napięcie jest czymś bardzo naturalnym.

Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, które robię przed sesją, jest wyjaśnienie, czego można się spodziewać — szczególnie jeśli chodzi o sposób, w jaki podczas hipnozy pojawiają się obrazy.

2. „Widzenie” w hipnozie rzadko przypomina oglądanie filmu

To jedna z najważniejszych rzeczy, które warto wiedzieć przed regresją.

Ludzie bardzo różnie doświadczają obrazów.

Dla jednej osoby będą one delikatne, bardziej podobne do wspomnienia albo wyobrażenia.

Dla innej mogą być bardzo wyraźne.

Jeszcze ktoś może doświadczać obrazu razem z silnym odczuciem emocjonalnym albo cielesnym.

Samo „widzenie” w hipnozie jest zwykle tylko pokrewne temu, jak widzimy świat otwartymi oczami. To nie jest ten sam rodzaj doświadczenia.

I właśnie dlatego można je łatwo przeoczyć.

Nawet ja, mimo że od lat prowadzę regresję, mogę czasami zauważyć u siebie pokusę szukania czegoś bardziej wyraźnego, bardziej „filmowego”. Tymczasem doświadczenie może już się pojawiać — subtelniej.

Czasem zanim pojawi się jakikolwiek wyraźniejszy obraz, człowiek najpierw czuje.

Zmienia się oddech.

Pojawia się napięcie albo rozluźnienie.

Przychodzi silna emocja.

Ciało reaguje, zanim umysł zdąży zrozumieć, co właściwie się dzieje.

I właśnie te cielesne odczucia potrafią niezwykle mocno urealnić całe doświadczenie.

Dlatego osoby zapisujące się do mnie na regresję zachęcam wcześniej, aby po prostu sprawdziły, jak działa ich własna wyobraźnia. Nie po to, żeby nauczyć się „dobrze widzieć”, ale żeby wiedzieć, czego u siebie szukać.

3. Poprzednie wcielenie bardzo często okazuje się komentarzem do obecnego życia

W drodze do przestrzeni LBL pojawia się doświadczenie poprzedniego wcielenia.

I z mojej praktyki wynika, że niezwykle często ma ono jakiś wyraźny związek z tym, co dzieje się w aktualnym życiu człowieka.

Ten związek może przyjmować bardzo różne formy.

Czasami pojawia się podobny problem, tylko w zupełnie innym kontekście.

Czasami wcześniejsze wcielenie wygląda jak przeciwieństwo obecnego życia.

Bywa, że człowiek doświadcza relacji z odwrotnej pozycji — tego, czego dziś doświadcza jako jedna osoba, tam doświadcza z perspektywy drugiej strony.

Czasami pojawia się konsekwencja określonego sposobu życia albo podejmowanych decyzji.

Powracają też podobne motywy.

Ale szczególnie interesujący z terapeutycznego punktu widzenia jest dla mnie jeszcze jeden rodzaj doświadczenia.

4. Czasem poprzednie wcielenie daje dostęp do czegoś, czego dziś człowiekowi brakuje

Wyobraź sobie osobę, która mówi:

„Ja cały czas funkcjonuję w męskiej energii. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej.”

Nie muszę jej przekonywać, jak wyglądałaby inna wersja niej samej.

W regresji możemy poprosić — poprzez doświadczenie osoby będącej w hipnozie — o pokazanie takiego wcielenia, w którym ten sposób funkcjonowania był inny.

I wtedy człowiek nie tylko myśli o alternatywnej wersji siebie.

Może jej doświadczyć.

Zobaczyć, jak się porusza.

Poczuć jej ciało.

Sprawdzić sposób oddychania.

Zauważyć jej relacje ze światem.

Doświadczyć emocji związanych z takim sposobem bycia.

Ludzie potrafią być w takich momentach autentycznie zaskoczeni, a czasem wręcz zauroczeni tym obrazem siebie.

I tu zaczyna się dla mnie szczególnie interesujący terapeutycznie fragment regresji.

Bo coś, czego wcześniej człowiek nie był w stanie sobie nawet wyobrazić, staje się przez chwilę doświadczeniem.

Mogę to doświadczenie wzmacniać pytaniami, kierować uwagę na ciało, sposób poruszania się, oddech, emocje czy relacje.

Czasami można również zaprosić osobę do tego, żeby sprawdziła, co z takiej wersji siebie chciałaby zabrać do obecnego życia.

Podobną logikę wykorzystują inne metody hipnotyczne oparte na identyfikacji z zasobową postacią czy wersją siebie.

Nie zawsze prowadzi to od razu do decyzji: „od jutra będę inna”.

Ale bardzo często pojawia się coś wcześniejszego i równie ważnego:

otwartość na możliwość, że mogę funkcjonować inaczej, niż dotychczas uważałem.

5. Czasem regresja pokazuje nie zasób, lecz konsekwencję

Drugi powtarzający się motyw działa niejako w przeciwną stronę.

Poprzednie wcielenie może pokazać konsekwencje określonego sposobu funkcjonowania.

Kontroli.

Unikania.

Podporządkowania.

Podejmowanych decyzji.

Powtarzanego przez lata schematu.

Co istotne, jako prowadzący nie zawsze wcześniej wiem, jaki związek ma to z życiem klienta.

Przed samą hipnozą mamy zwykle około 20–30 minut rozmowy, a część tego czasu zajmuje jeszcze przygotowanie do doświadczenia.

Nie znam więc całej historii życia osoby siedzącej przede mną.

Czasami to właśnie klient po doświadczeniu zaczyna zauważać:

„To przecież dokładnie dotyczy tego, co robię teraz.”

I to jest dla mnie ważne.

Nie chcę dopasowywać doświadczenia do swojej interpretacji.

Znaczenie tego, co pojawia się w regresji, przede wszystkim należy do osoby, która tego doświadcza.

6. Bardzo często pojawiają się ludzie znani z obecnego życia — ale w innych rolach

To jedna z rzeczy, które obserwuję naprawdę często.

Szacunkowo pojawia się to nawet w 70–80% prowadzonych przeze mnie sesji LBL.

Osoba znajduje się w doświadczeniu poprzedniego wcielenia i nagle rozpoznaje kogoś, kogo zna ze swojego obecnego życia.

Partnera.

Rodzica.

Dziecko.

Kogoś bliskiego.

Ale zwykle ta osoba występuje w zupełnie innej roli.

Co ciekawe, bardzo często rozpoznanie następuje przez oczy.

„To jest on.”

„Wiem, że to ona.”

Takie doświadczenie może później zmieniać sposób patrzenia na obecną relację. Nie dlatego, że ja mówię klientowi, co powinien o niej pomyśleć.

Wręcz przeciwnie.

Interpretację pozostawiam osobie, która była w sesji.

Natomiast sama możliwość spojrzenia na relację w szerszym kontekście — czasem obejmującym inne role, inne pokolenia czy inną perspektywę — potrafi otworzyć zupełnie nowe pytania.

7. „A może ja to wszystko sobie wymyśliłam?”

To zdanie również słyszę często.

W mojej praktyce różne formy podważania doświadczenia pojawiają się po sesji nawet u około 40% osób.

Czasami myślenie analityczne towarzyszy człowiekowi już podczas hipnozy.

Znacznie częściej słyszę jednak te wątpliwości po zakończeniu:

„Może to dlatego, że ostatnio oglądałam serial o Wikingach.”

„Może sobie to dopowiedziałem.”

„Skąd mam wiedzieć, że to nie była tylko wyobraźnia?”

To ważny moment.

I według mnie odpowiedzią nie jest ani ślepa wiara, ani automatyczne odrzucenie wszystkiego, czego się doświadczyło.

Możliwe oczywiście, że obraz Wikinga pojawił się dlatego, że dzień wcześniej oglądałaś serial.

Można też dopuścić inne wyjaśnienia.

Najczęściej takich sporów nie da się rozstrzygnąć.

Dlatego proponuję coś innego:

sprawdź.

Nie musisz od razu wierzyć, że to, czego doświadczyłeś, jest obiektywnym zapisem poprzedniego życia.

Ale zanim uznasz całe doświadczenie za „tylko wyobraźnię”, możesz zobaczyć, co się stanie, jeśli potraktujesz je poważnie jako informację o sobie.

Czy coś wyjaśnia?

Czy coś zmienia?

Czy inaczej patrzysz na relację?

Czy pojawia się dostęp do sposobu bycia, którego wcześniej nie znałeś?

Czy decyzja, przed którą stoisz, wygląda teraz inaczej?

Dla mnie właśnie ta gotowość do testowania jest jednym z najważniejszych elementów całego LBL.

8. Sceptycy również potrafią doświadczać bardzo intensywnie

Co ciekawe, sceptycyzm sam w sobie nie przeszkadza w głębokim doświadczeniu.

Zdarza mi się prowadzić osoby bardzo racjonalne, które później są kompletnie zaskoczone tym, czego doświadczyły.

Problem zaczyna się raczej wtedy, kiedy człowiek z góry ustala:

„Skoro nie wiem, skąd to się wzięło, to nie ma żadnej wartości.”

LBL jest doświadczeniem wychodzącym poza zwyczajny sposób analizowania rzeczywistości.

Uruchamia wyobraźnię, skojarzenia, emocje, ciało, intuicję.

Nie oznacza to, że trzeba zrezygnować z krytycznego myślenia.

Przeciwnie.

Dobrze jest je zachować.

Ale równie dobrze jest zostawić miejsce na doświadczenie czegoś, czego nie potrafimy od razu logicznie sklasyfikować.

Dopiero później można sprawdzić, czy ma to jakąkolwiek wartość dla naszego życia.

9. Ludzi często zaskakuje realność doświadczenia

Jedna z najczęstszych reakcji po sesji dotyczy właśnie tego:

„Nie spodziewałam się, że to będzie takie realne.”

Dużą rolę odgrywa tutaj ciało.

Można zobaczyć pewien obraz i nadal traktować go trochę jak historię.

Ale kiedy wraz z nim przychodzi intensywna emocja, zmienia się sposób oddychania albo ciało zaczyna wyraźnie reagować, doświadczenie nabiera zupełnie innego wymiaru.

Innym zaskoczeniem jest prostota odpowiedzi.

Niektórzy przychodzą na LBL z listą kilkunastu czy nawet dwudziestu pytań.

A podczas sesji okazuje się, że odpowiedź na kilka najważniejszych wystarcza.

Zdarza się nawet, że przewodnik — w doświadczeniu osoby poddanej hipnozie — daje wyraźnie do zrozumienia:

to, co najważniejsze, już wiesz.

Teraz masz czym się zająć.

Po resztę możesz wrócić później.

I być może właśnie to jest jednym z ciekawszych aspektów LBL.

Człowiek przychodzi po dwadzieścia odpowiedzi, a wychodzi z dwiema lub trzema, które okazują się znacznie ważniejsze.

10. Najciekawsze rzeczy czasami dzieją się dopiero później

Bezpośrednio po kilkugodzinnej sesji ludzie potrafią być poruszeni, zaskoczeni albo pełni nowych przemyśleń.

Ale nie oczekuję, że człowiek wstanie z fotela i od razu powie:

„To właśnie zmieniło moje życie.”

Takiego zdania nie da się uczciwie wypowiedzieć pięć minut po doświadczeniu.

Czasami słyszę je dopiero po kilku miesiącach.

Dopiero wtedy widać, co rzeczywiście zostało z sesji.

Co człowiek sprawdził.

Jakie decyzje podjął.

Czy inaczej patrzy na siebie albo ważną relację.

Czy wykorzystał zasób, którego wcześniej nie dostrzegał.

Dlatego dla mnie LBL nie kończy się pytaniem:

„Czy to było prawdziwe?”

Znacznie ciekawsze jest:

„Co zrobisz z tym, czego doświadczyłeś?”

Bo niezależnie od tego, jak ostatecznie zinterpretujesz poprzednie wcielenia, przewodnika czy przestrzeń Life Between Lives, dopiero to pytanie przenosi doświadczenie z fotela w gabinecie do Twojego rzeczywistego życia.

Co najbardziej Cię teraz interesuje?

Dlaczego pojawia się właśnie określone poprzednie wcielenie?

Zobacz 6 powtarzających się wzorców, jak LBL odnosi się do obecnego życia.

Nie wiem, czy można ufać temu, co pojawia się w hipnozie

O sceptycyzmie, wyobraźni i sprawdzaniu doświadczenia zamiast ślepej wiary.

Chcę przejść przez LBL

Sesja LBL

Zobacz, jak wygląda proces, zasady i rezerwacja sesji Life Between Lives.

 

Jeśli rozważasz własną sesję LBL

Jeżeli chcesz najpierw zobaczyć, jak wygląda przygotowanie i czego możesz spodziewać się po sesji, przeczytaj:

Regresja hipnotyczna LBL – Michael Newton – jak zacząć

Jeżeli natomiast nadal zastanawiasz się, czym właściwie jest LBL i jak można rozumieć to doświadczenie z różnych perspektyw, sprawdź:

Hipnoza regresyjna i LBL