Po czym poznać, że regresja hipnotyczna rzeczywiście coś zmieniła?

Po sesji hipnozy można powiedzieć wiele rzeczy.

„To było mocne.”

„Dużo zrozumiałem.”

„Było intensywnie.”

„Zobaczyłam coś ważnego.”

Wszystkie te reakcje mogą mieć znaczenie, ale dla mnie nie są jeszcze wystarczającym dowodem, że coś się rzeczywiście zmieniło.

Znacznie bardziej interesuje mnie pytanie:

czy człowiek reaguje inaczej niż wcześniej?

Bo właśnie po tym najłatwiej odróżnić ciekawe doświadczenie od realnej zmiany.

Jedno z moich ulubionych słów po sesji: „dziwnie”

To brzmi niepozornie, ale bardzo lubię moment, kiedy ktoś otwiera oczy i mówi:

„Dziwnie się czuję.”

Dla mnie słowo „dziwnie” jest wyjątkowo precyzyjne.

Najczęściej oznacza po prostu:

„inaczej niż zwykle”.

Jeżeli przez lata określona sytuacja automatycznie wywoływała ten sam stan, a teraz pojawia się coś nowego, to nowe doświadczenie może być początkowo właśnie dziwne.

Nieznane.

Nieoswojone.

Trochę obce.

I to ma sens.

Przecież po zmianę przychodzimy właśnie dlatego, że dotychczasowy sposób reagowania nie był tym, czego chcieliśmy.

Zmianę często widać jeszcze zanim klient otworzy oczy

Nie chodzi tylko o to, co ktoś później mówi.

Bardzo często zmiana jest widoczna wcześniej.

W oddechu.

W napięciu ciała.

W mimice.

W sposobie, w jaki zmienia się twarz.

W tonie głosu.

W pierwszych słowach wypowiadanych po doświadczeniu.

Człowiek może jeszcze próbować zrozumieć, co właściwie się wydarzyło, a jego ciało już pokazuje, że reaguje inaczej.

To dla mnie ważne, bo nie wszystko trzeba najpierw nazwać i przeanalizować.

Dlatego sprawdzam trigger jeszcze podczas hipnozy

Jednym z najważniejszych momentów procesu jest dla mnie powrót do sytuacji, która wcześniej uruchamiała problem.

Zanim klient otworzy oczy, wracamy do triggera.

Do obrazu.

Sytuacji.

Słowa.

Osoby.

Do tego, co wcześniej powodowało określoną reakcję.

I sprawdzamy:

co dzieje się teraz?

Czy pojawia się to samo napięcie?

Czy emocja ma tę samą intensywność?

Czy ciało reaguje identycznie?

Czy w głowie pojawia się ten sam automatyczny komunikat?

Jeżeli wszystko działa tak samo jak wcześniej, to dla mnie jasny sygnał:

proces jeszcze nie jest domknięty.

Coś nadal uruchamia stary mechanizm.

I wtedy nie kończę pracy tylko dlatego, że wcześniej pojawiło się ważne wspomnienie albo dużo emocji.

Brak możliwości przyjazdu do gabinetu nie wyklucza takiej pracy. Jeśli zastanawiasz się nad formą spotkania, zobacz: Regresja hipnotyczna online – czy działa tak samo jak w gabinecie?

Ważne doświadczenie nie musi oznaczać skutecznej zmiany

To rozróżnienie jest bardzo istotne.

To również powód, dla którego samo znalezienie źródła problemu nie jest dla mnie wystarczającym celem regresji. Więcej o tym piszę tutaj: Czy znalezienie źródła problemu w regresji hipnotycznej wystarczy, żeby się zmienić?

Można podczas regresji bardzo mocno coś przeżyć.

Płakać.

Zobaczyć ważną scenę.

Połączyć fakty.

Zrozumieć coś, czego wcześniej nie było widać.

A mimo to po kontakcie z triggerem wrócić dokładnie do tego samego stanu.

Dlatego intensywność sesji nie jest dla mnie podstawowym kryterium jej skuteczności.

Znacznie ważniejsze jest:

czy zmieniła się reakcja?

Co oznacza „inna reakcja”?

Nie zawsze chodzi o to, żeby emocja zniknęła całkowicie.

Zmiana może wyglądać różnie.

Ktoś wcześniej doświadczał panicznego napięcia, a teraz czuje tylko lekki dyskomfort.

Inna osoba nie zamraża się już przy krytyce.

Ktoś nadal pamięta trudną sytuację, ale nie czuje się w niej jak małe dziecko.

Jeszcze ktoś potrafi pierwszy raz zobaczyć więcej niż jedną możliwą reakcję.

To właśnie jest dla mnie ważne:

więcej wyboru tam, gdzie wcześniej był automat.

Nie zawsze chodzi o „zero emocji”

Celem nie musi być całkowita obojętność.

Jeżeli ktoś doświadczył czegoś trudnego, naturalne jest, że nadal może mieć określone emocje wobec tej historii.

Pytanie brzmi raczej:

czy emocja nadal nim rządzi?

Czy nadal uruchamia ten sam sposób reagowania?

Czy nadal odbiera możliwość wyboru?

To znacznie bardziej użyteczny punkt odniesienia niż oczekiwanie, że po jednej sesji człowiek już nigdy niczego trudnego nie poczuje.

„Jest inaczej” to dopiero pierwszy test

Zmiana reakcji podczas hipnozy jest dla mnie ważnym sygnałem.

Nie traktuję jej jednak jako gwarancji, że od tej chwili każda sytuacja w realnym życiu będzie wyglądała dokładnie tak samo.

Prawdziwy test przychodzi później.

Kiedy wydarza się coś podobnego.

Kiedy spotykasz osobę, która wcześniej Cię uruchamiała.

Kiedy słyszysz znajome słowa.

Kiedy pojawia się konflikt.

Dopiero wtedy można sprawdzić, jak nowa reakcja działa poza gabinetem.

Czasem zmiana jest bardzo subtelna

Nie każdy efekt wygląda spektakularnie.

Czasem klient po kilku dniach zauważa:

„Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że ta sytuacja wydarzyła się znowu, a ja nie zareagowałem jak zwykle.”

To jest dla mnie często znacznie ciekawsze niż wielkie deklaracje tuż po sesji.

Bo człowiek zaczyna po prostu funkcjonować inaczej.

Bez ciągłego sprawdzania:

„Czy już się zmieniłem?”

Po czym więc poznaję zmianę?

Najczęściej po kilku rzeczach naraz.

Po tym, że:

  • ciało reaguje inaczej,

  • oddech się zmienia,

  • twarz wygląda inaczej,

  • trigger nie wywołuje już dokładnie tej samej reakcji,

  • klient mówi o sytuacji z innej perspektywy,

  • pojawia się większa liczba możliwości,

  • po czasie człowiek zachowuje się inaczej w realnym życiu.

Nie potrzebuję do tego wielkiego objawienia.

Czasami wystarczy właśnie:

„Dziwnie.”

Bo jeśli „dziwnie” oznacza:

„nie tak jak zawsze”,

to właśnie może być początek czegoś nowego.

Dla mnie skuteczność nie zaczyna się od pytania: „czy było mocno?”

Zaczyna się od innego:

„Czy to, co wcześniej uruchamiało automat, nadal uruchamia go w ten sam sposób?”

Jeżeli odpowiedź brzmi:

„nie”

— mamy pierwszy ważny sygnał zmiany.

A potem pozostaje najważniejsze: sprawdzić ją w życiu.