Czy znalezienie źródła problemu w regresji hipnotycznej wystarczy, żeby się zmienić?

Jedno z najczęstszych założeń, z którymi spotykam się w gabinecie, brzmi mniej więcej tak:

„Jak już zrozumiem, skąd to się wzięło, to wreszcie będę mógł to zmienić.”

To brzmi logicznie.

Jeśli wiem, dlaczego reaguję w określony sposób, powinienem przecież móc przestać tak reagować.

Tyle że w praktyce bardzo często wygląda to inaczej.

Można doskonale wiedzieć, skąd bierze się dany schemat, znać swoją historię, rozumieć zachowania rodziców i własne mechanizmy, a mimo to w konkretnej sytuacji nadal reagować dokładnie tak samo.

Dlatego samo rozumienie traktuję jako ważny element zmiany, ale rzadko jako jej koniec.

Można wiedzieć bardzo dużo i nadal reagować automatycznie

Ktoś może powiedzieć:

„Wiem, że boję się krytyki, bo ojciec ciągle mnie oceniał.”

Inna osoba rozumie:

„W relacjach podporządkowuję się, bo jako dziecko nauczyłam się, że tak jest bezpieczniej.”

Jeszcze ktoś bardzo dobrze zna swoje schematy po latach terapii, książek i autorefleksji.

Problem pojawia się wtedy, kiedy przychodzi realna sytuacja.

Ktoś podnosi głos.

Partner się wycofuje.

Szef krytykuje.

Trzeba postawić granicę.

I nagle cała wiedza gdzieś znika.

Ciało reaguje szybciej.

Pojawia się napięcie.

Lęk.

Wstyd.

Potrzeba wycofania albo podporządkowania.

Człowiek wie, dlaczego to się dzieje, ale nadal tego doświadcza.

Wiedza opisuje problem. Doświadczenie może zmieniać reakcję

To rozróżnienie jest dla mnie bardzo ważne.

Można stworzyć niezwykle dokładną mapę własnego problemu.

Wiedzieć:

  • skąd się wziął,

  • kiedy się pojawia,

  • co go uruchamia,

  • jakie przekonania za nim stoją,

  • dlaczego kiedyś był potrzebny.

To wszystko może być wartościowe.

Ale mapa nadal nie jest doświadczeniem.

Dlatego w regresji nie chodzi mi wyłącznie o to, żeby znaleźć moment z przeszłości i powiedzieć:

„Aha, więc stąd to mam.”

Jeżeli wracamy do wcześniejszego doświadczenia, chcę, żeby pojawiło się tam coś więcej niż wyjaśnienie.

Dorosły ma dziś coś, czego dziecko wtedy nie miało

To jedna z największych różnic pomiędzy dawnym doświadczeniem a teraźniejszością.

Dziecko mogło:

  • nie mieć wpływu,

  • nie rozumieć sytuacji,

  • nie potrafić się obronić,

  • nie mieć wsparcia,

  • nie wiedzieć, że sytuacja kiedyś się skończy,

  • nie mieć żadnej alternatywy.

Dorosły człowiek ma znacznie więcej możliwości.

Może spojrzeć na tamtą sytuację z innej perspektywy.

Zauważyć coś, czego wtedy nie widział.

Dać sobie wsparcie.

Wprowadzić zasoby, których wcześniej brakowało.

Doświadczyć, że dzisiaj nie jest już tą samą małą osobą, która miała bardzo ograniczony wybór.

I właśnie ta różnica potrafi mieć znacznie większe znaczenie niż samo ustalenie:

„To wydarzyło się wtedy.”

Jeśli zastanawiasz się, czy przed taką pracą trzeba dokładnie pamiętać wydarzenie, opisałem to osobno tutaj: Regresja hipnotyczna a pamięć – czy trzeba pamiętać konkretne wydarzenie?

Czasami nadal traktujemy siebie tak, jak kiedyś traktowano nas

To jeden z bardziej interesujących wzorców.

Relacje, w których dorastamy, stają się dla nas modelem.

Jeśli ktoś przez lata doświadczał krytyki, może później sam siebie bez końca krytykować.

Jeżeli jego potrzeby były ignorowane, jako dorosły może robić dokładnie to samo.

Kiedy brakowało wsparcia, człowiek może nawet nie wiedzieć, jak wygląda wspierająca relacja z samym sobą.

Wtedy problem nie polega już tylko na tym, co kiedyś zrobił ojciec czy matka.

Znaczna część dawnej relacji może być dalej odtwarzana wewnętrznie.

I samo zdanie:

„Rozumiem, że nauczyłem się tego w domu”

nie zawsze wystarcza.

Potrzebne może być doświadczenie czegoś innego.

Regresja nie musi zmieniać przeszłości, żeby zmienić teraźniejszość

Nie chodzi o udawanie, że coś się nie wydarzyło.

Nie próbujemy przepisywać historii tak, żeby stała się przyjemniejsza.

Możemy natomiast zmieniać sposób, w jaki człowiek dzisiaj pozostaje w kontakcie z tym doświadczeniem.

Dołożyć perspektywę.

Wsparcie.

Dystans.

Zasoby.

Świadomość tego, kim jest teraz.

Czasami wystarczy, że ktoś pierwszy raz nie doświadcza dawnej sceny wyłącznie z pozycji dziecka.

Pojawia się w niej również jako dorosły.

I nagle coś, co przez lata było przeżywane tylko z jednej perspektywy, zaczyna mieć więcej niż jedną możliwą wersję.

Nie chodzi o moją wersję klienta

To również bardzo ważne.

Nie ja decyduję, jaka zmiana jest dla danej osoby właściwa.

Klient wie, czego chce więcej w swoim życiu.

To on określa:

  • jak chce reagować,

  • jak chce traktować siebie,

  • czego chce doświadczać w relacjach,

  • jakie możliwości chce mieć dostępne.

Moim zadaniem nie jest narzucić mu własną mapę świata.

Chodzi raczej o to, żeby jego mapa stała się większa.

Żeby poza znanym sposobem reagowania pojawił się jeszcze jakiś wybór.

Poza starą emocją — inne doświadczenie.

Poza automatem — możliwość zatrzymania się i zareagowania inaczej.

Dlatego nie cofam się dla samego cofania

Samo odkrycie:

„To zaczęło się wtedy”

może być ciekawe.

Może przynieść ulgę.

Może uporządkować historię.

Ale jeśli po sesji człowiek nadal reaguje identycznie, to sama wiedza niewiele zmieniła.

Dlatego regresja ma dla mnie sens wtedy, kiedy wiemy:

po co tam wracamy.

Nie po to, żeby zebrać więcej informacji o swojej przeszłości.

Tylko po to, żeby zwiększyć liczbę możliwości dostępnych dzisiaj.

Bo można rozumieć siebie bardzo dobrze i nadal żyć według starego schematu.

Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy poza tym, co już znane, pojawia się coś nowego — nie tylko do pomyślenia, ale do doświadczenia.

Najważniejsze pozostaje więc pytanie, czy po procesie reakcja rzeczywiście działa inaczej. Zobacz też: Po czym poznać efekty regresji hipnotycznej?

Odkryj więcej z Marcin Brzeźniak

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej