Bardzo często słyszę zdanie: „Chcę wzmocnić pewność siebie”. Brzmi logicznie. Jakby pewność siebie była mięśniem, który wystarczy poćwiczyć. Albo zasobem, który można „dodać” do systemu.
Z mojej perspektywy to rzadko działa w ten sposób.
Nie dlatego, że osoby „za mało się starają”. Tylko dlatego, że problem zwykle nie leży w ilości siły, tylko w jakości relacji ze sobą. A z relacją nie da się wygrać siłowaniem się.
Dlaczego „wzmacnianie” często kończy się kolejną presją?
Jeśli ktoś żyje w trybie: „muszę być lepszy”, „muszę się zmusić”, „muszę dowieźć”, to dokładanie kolejnego „muszę” zwykle… wzmacnia napięcie.
W praktyce widzę to bardzo często:
osoby próbują „podkręcić się” motywacją, afirmacjami, celami, kolejnymi zadaniami. Przez chwilę to działa. A potem wraca zmęczenie, opór albo wewnętrzny krytyk, który mówi: „widzisz, znowu nie wystarczyło”.
To nie jest problem braku ambicji. To jest problem relacji, w której wsparcie zostało zastąpione przymusem.
Czym w ogóle jest pewność siebie w praktyce?
Dla mnie to nie jest stan, który trzeba „utrzymać”.
To raczej sposób bycia ze sobą, w którym:
-
można popełnić błąd bez wewnętrznej egzekucji,
-
można spróbować bez gwarancji sukcesu,
-
można poczuć napięcie i nie uznać go od razu za sygnał do odwrotu,
-
można być w procesie, a nie tylko w rozliczaniu wyników.
Jeśli relacja ze sobą jest oparta głównie na ocenie i nacisku, to system zaczyna się bronić. A jedną z form obrony jest właśnie unikanie, cofanie się, odkładanie, nadmierne analizowanie.
Z zewnątrz to wygląda jak „brak pewności siebie”. Od środka to często wygląda jak próba ochrony przed kolejnym wewnętrznym atakiem.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak rozumiem samą pewność siebie jako relację ze sobą, zacznij od tego tekstu:
👉 Pewność siebie nie bierze się z osiągnięć, tylko z relacji ze sobą
Co w tym wszystkim wnosi hipnoza i praca z uwagą?
Jedną z kluczowych funkcji hipnozy jest sterowanie uwagą. A uwaga decyduje o tym, co jest wzmacniane w systemie: napięcie czy regulacja, krytyka czy wsparcie, unikanie czy sprawczość.
W pracy z pewnością siebie bardzo często chodzi o wyobrażenia.
Nie robimy wielu rzeczy, których nie potrafimy sobie wyobrazić. Jeśli w głowie jest tylko obraz porażki, wstydu albo krytyki, to organizm będzie reagował napięciem i hamowaniem.
W hipnozie można zacząć budować inne obrazy doświadczenia:
inne reakcje ciała, inne sposoby bycia w sytuacji, inne zakończenia scenariuszy. A ponieważ mózg uczy się przez powtórzenia, te nowe doświadczenia mogą stopniowo wejść do repertuaru zachowań.
To różni się od samej rozmowy tym, że pracujemy nie tylko z narracją o sobie, ale z tym, co dzieje się w ciele, z reakcją emocjonalną, z pamięcią doświadczeń i z wyobrażonymi scenariuszami przyszłości.
Czasami integrujemy to, co widziane, z tym, co odczuwane w ciele.
Czasem wracamy do przeszłych sytuacji, wnosząc tam zasoby, które są dostępne dziś.
A innym razem projektujemy przyszłe sytuacje i sprawdzamy, jak system reaguje na inną wersję siebie w działaniu.
Forma pracy zawsze wynika z osoby i jej historii – nie z jednej, „pudełkowej” techniki.
A jeśli chcesz zobaczyć, jak brak pewności siebie objawia się w praktyce, przeczytaj:
👉 Brak pewności siebie to nie cecha charakteru – jak to wygląda w praktyce?
Po czym poznać, że coś się naprawdę zmienia?
Najpierw po reakcji z ciała:
- Może pojawić się więcej lekkości.
- Lub mniejszy ścisk.
- Albo trochę więcej przestrzeni na decyzję.
Tego nie da się „przegadać”. Ciało albo reaguje inaczej, albo nie.
Dopiero potem zwykle zaczynają zmieniać się:
-
sposób myślenia,
-
zakres rozważanych opcji,
-
i w końcu – zachowania oraz decyzje w realnych sytuacjach.
Czasem te zmiany są subtelne. Czasami zaskakująco szybkie. Ale jeśli nie ma zmiany w reakcji systemu, to „wzmacnianie pewności siebie” często kończy się tylko nową wersją tego samego napięcia.
Najczęstsza pułapka: chcieć być innym zamiast być w relacji ze sobą
Jednym z największych błędów, jakie widzę w tym obszarze, jest próba zostania kimś innym zamiast nauczenia się bycia ze sobą inaczej.
Perfekcjonizm. Oczekiwanie natychmiastowego i trwałego efektu. Frustracja przy pierwszym potknięciu. Powrót do wewnętrznej przemocy.
Tymczasem zmiana relacji ze sobą to proces. Każda trudniejsza sytuacja jest kolejną okazją, żeby:
-
zareagować na siebie inaczej niż dotąd,
-
nie dokładać presji tam, gdzie już jest napięcie,
-
i stopniowo budować poczucie bezpieczeństwa we własnym systemie.
Nie od razu Rzym zbudowano.
Kiedy to nie jest temat na „wzmacnianie”?
Temat pewności siebie bywa częścią większego obrazu: depresji, silnego lęku, przeciążenia, doświadczeń traumatycznych czy wypalenia.
W takich momentach nie chodzi o „podkręcanie”. Często pierwszym krokiem jest zmiana stanu, regulacja, odzyskanie minimalnego poczucia wpływu i bezpieczeństwa. Dopiero na tym można budować kolejne etapy pracy.
Jeśli myślisz o pracy nad pewnością siebie
Można próbować się wzmacniać.
Można też zmienić sposób, w jaki jest się ze sobą w relacji.
Z mojego doświadczenia to drugie daje trwalsze efekty.
Pracuję online i stacjonarnie. Jeśli czujesz, że u Ciebie temat pewności siebie bardziej dotyczy napięcia, reakcji i relacji ze sobą niż „braku motywacji”, możesz to sprawdzić w praktyce – sprawdź Jak pracuję.
👉 Zarezerwuj pierwszą sesję i zobaczmy, co w Twoim przypadku naprawdę podtrzymuje ten schemat – i jak można to zmienić w sposób, który będzie dla Ciebie wspierający, a nie kolejnym polem walki ze sobą.