Dlaczego trudno Ci przestać być w gotowości, nawet kiedy nic się nie dzieje?
Bywa, że właściwie wszystko jest w porządku.
Nie dzieje się nic, czym trzeba byłoby natychmiast się zająć. Nikt niczego od Ciebie nie chce. Nie ma kryzysu, który trzeba rozwiązać.
A jednak jakaś część Ciebie nadal czeka.
Coś sprawdza.
Przypomina o tym, czego jeszcze nie zrobiłeś. Wraca do rozmowy sprzed kilku godzin. Zastanawia się, czy na pewno wszystko jest dobrze. Podsuwa następny problem albo kolejne zadanie.
Jednym ze sposobów podtrzymywania takiej gotowości może być również pozostawanie przez długi czas pomiędzy kilkoma możliwymi decyzjami. Każda opcja pozostaje wtedy „otwarta”, a umysł nadal próbuje przewidywać jej konsekwencje. Więcej o tym piszę tutaj: Jak podjąć trudną decyzję, kiedy żadna opcja nie daje Ci pewności?
Ciało także nie zawsze dostaje wiadomość, że można już przestać.
Bywa jednak, że świadomie już to wiesz, a ciało nadal zachowuje się tak, jakby zagrożenie było realne. Ten rozdźwięk między oceną sytuacji a automatyczną reakcją opisuję szerzej tutaj: Dlaczego odczuwasz lęk, mimo że wiesz, że nic Ci nie grozi?
Ramiona pozostają trochę napięte. Oddech bywa płytszy. Uwaga jest gotowa szybko przenieść się na to, co może wymagać działania.
Można wtedy pomyśleć:
Dlaczego ja po prostu nie potrafię odpuścić?
Ale być może jest jeszcze ciekawsze pytanie:
Czego nauczył się mój system, skoro pozostawanie w gotowości wydaje mu się rozsądnym rozwiązaniem?
To pytanie zmienia perspektywę.
Bo być może nie chodzi o to, że „nie umiesz odpoczywać”.
Być może bardzo dobrze nauczyłeś się czegoś innego.
Gotowość nie jest błędem
Zdolność przewidywania problemów i przygotowywania się do nich jest potrzebna.
Dzięki niej przygotowujesz się przed ważnym spotkaniem, zwalniasz, kiedy sytuacja na drodze zaczyna wyglądać niebezpiecznie, sprawdzasz szczegóły przed podjęciem ważnej decyzji.
Organizm nie czeka zawsze biernie na to, co się wydarzy.
Próbuje przygotowywać się wcześniej.
W psychofizjologii jednym z pojęć opisujących taki proces jest allostaza — regulacja, w której organizm antycypuje przyszłe potrzeby i odpowiednio wcześniej dostosowuje swoje działanie.
To bardzo użyteczna zdolność.
Problem nie zaczyna się wtedy, gdy potrafisz się zmobilizować.
Problem może pojawić się wtedy, gdy coraz trudniej jest przestać.
Można nauczyć się, że czujność pomaga
Wyobraź sobie, że wiele razy dzięki wcześniejszemu przewidywaniu rzeczywiście uniknąłeś problemu.
Sprawdziłeś drugi raz — i znalazłeś błąd.
Przygotowałeś się ponad miarę — i dobrze wypadłeś.
Przeanalizowałeś rozmowę — i następnym razem wiedziałeś, czego nie powiedzieć.
Pilnowałeś siebie — i dzięki temu dowoziłeś.
Martwiłeś się wcześniej — i kiedy wydarzyło się coś trudnego, nie byłeś zaskoczony.
Z perspektywy uczenia się wniosek jest bardzo logiczny:
Czujność działa.
A skoro działa, warto ją powtarzać.
Z czasem może powstać szersza reguła:
Kiedy jestem czujny, mam większy wpływ.
A jeszcze później:
Kiedy odpuszczam, mogę coś przeoczyć.
I wtedy spokój przestaje być wyłącznie przyjemnym stanem.
Może zacząć kojarzyć się z ryzykiem.
Być może właśnie dlatego odpoczynek nie zawsze daje ulgę
Możesz mieć wolny wieczór, a mimo to zastanawiać się, co jeszcze należałoby zrobić.
Możesz zakończyć ważne zadanie i natychmiast znaleźć następne.
Możesz dostać dobrą wiadomość, ale po chwili sprawdzać, gdzie znajduje się haczyk.
Możesz wiedzieć, że rozmowa przebiegła dobrze, a wieczorem odtwarzać ją jeszcze raz.
Nie dlatego, że świadomie chcesz sobie zepsuć spokój.
Gotowość może po prostu stać się domyślnym sposobem odzyskiwania poczucia wpływu.
I tutaj pojawia się pewien paradoks.
To, co pomagało Ci czuć się bezpieczniej, może z czasem utrudniać doświadczenie bezpieczeństwa wtedy, gdy ono rzeczywiście jest dostępne.
Gotowość wpływa również na to, co zauważasz
Wyobraź sobie, że czekasz na bardzo ważny telefon.
Nagle wszystkie dźwięki przypominające dzwonek stają się bardziej zauważalne.
Albo że podczas prezentacji boisz się negatywnej oceny.
Dziesięć osób wygląda na zainteresowane, ale Twoją uwagę przyciąga jedna osoba ze zmarszczonym czołem.
Jeżeli zastanawiasz się, czy ktoś jest na Ciebie zły, krótkie:
OK
może nagle stać się bardzo znaczącą wiadomością.
Nie musi to oznaczać, że świadomie postanowiłeś widzieć świat negatywnie.
Uwaga nie jest neutralnym reflektorem.
To, czego się spodziewasz i czego się obawiasz, wpływa na to, które informacje łatwiej stają się dla Ciebie istotne.
Badania nad lękiem pokazują, że uwaga może być silniej przyciągana przez sygnały potencjalnego zagrożenia. Niepewność sama w sobie również bywa odbierana jako zagrażająca.
To ma korzyść – szybciej wykryjesz potencjalny problem.
Ale ma także koszt – łatwiej znajdziesz kolejny powód, żeby pozostać w gotowości.
Powstaje pętla:
Jestem czujny, ponieważ spodziewam się problemu.
Ponieważ jestem czujny, łatwiej zauważam coś, co może oznaczać problem.
Skoro coś zauważyłem, mam kolejny powód, żeby pozostać czujnym.
I po pewnym czasie świat może rzeczywiście wyglądać jak miejsce, którego cały czas trzeba pilnować.
Ten sam mechanizm może dotyczyć także własnego ciała. Kiedy określone odczucie zaczyna oznaczać potencjalne zagrożenie, uwaga coraz łatwiej je wychwytuje, a samo sprawdzanie może podtrzymywać czujność. Więcej o tej pętli piszę tutaj: Czy ciągłe sprawdzanie ciała może nasilać lęk?
Filtry poznawcze nie oznaczają, że wymyślasz rzeczywistość
To ważne rozróżnienie.
Nie tworzysz świata samą myślą.
Kiedy ktoś zachowuje się agresywnie, problem jest realny. Kiedy masz trudne zadanie, rzeczywiście może wymagać przygotowania. Kiedy istnieje ryzyko, czujność ma sens.
Ale pomiędzy światem a Twoją reakcją znajduje się cały proces:
- czego oczekujesz,
- na co kierujesz uwagę,
- co uznajesz za znaczące,
- jakie wcześniejsze doświadczenie przypomina Ci obecna sytuacja,
- jak szybko ciało przygotowuje się do działania.
Możesz więc żyć dzisiaj w innych warunkach niż kilka czy kilkanaście lat temu, a nadal częściowo korzystać ze sposobu interpretowania rzeczywistości, który powstał wtedy, gdy trzeba było być znacznie bardziej przygotowanym.
I właśnie tutaj pojawia się dobra wiadomość.
To, czego się nauczyłeś, może się dalej uczyć
Jeżeli gotowość była rozwijana przez doświadczenie, samo powiedzenie sobie:
„Nie przejmuj się”
najczęściej niewiele wnosi.
System ma własne doświadczenia mówiące:
Lepiej sprawdzić.
Lepiej być przygotowanym.
Lepiej przewidzieć.
Lepiej nie odpuszczać za szybko.
Nie trzeba z nim walczyć.
Znacznie ciekawsze jest dostarczenie mu nowych informacji.
Nie tylko poprzez myślenie, ale poprzez doświadczenie.
Na przykład:
Byłem trochę mniej przygotowany i nadal sobie poradziłem.
Nie sprawdziłem jeszcze raz i niczego ważnego nie przeoczyłem.
Pozwoliłem komuś nie odpowiedzieć od razu i później okazało się, że cisza nie miała ze mną nic wspólnego.
Nie analizowałem ponownie dobrego wyniku i nadal pozostałem skuteczny.
Odpocząłem, a kiedy rzeczywiście pojawił się problem, potrafiłem wtedy zareagować.
To są drobne doświadczenia.
Ale każde z nich zawiera nową informację:
Nie muszę pozostawać w pełnej gotowości przez cały czas, żeby sobie poradzić.
Nie musisz nauczyć się od razu „odpuszczać”
Samo słowo „odpuść” może zresztą być mało pomocne.
Bo co właściwie masz zrobić?
Wyłączyć myślenie?
Przestać być odpowiedzialny?
Nie przygotowywać się?
Ignorować ryzyko?
Nie.
Zmiana może zacząć się znacznie bliżej.
Nie od całkowitego spokoju.
Od odrobiny większej elastyczności.
Zamiast:
Muszę wszystko przewidzieć.
możesz zacząć sprawdzać:
Czy potrzebuję się tym zajmować właśnie teraz?
Zamiast:
Muszę wiedzieć, że nic złego się nie wydarzy.
możesz pytać:
Jeżeli coś się wydarzy, czy będę mógł wtedy zareagować?
Zamiast:
Muszę przestać się martwić.
możesz zauważyć:
Mój system znowu próbuje mnie przygotować. Czy w tej chwili przygotowanie jest mi rzeczywiście potrzebne?
To nie jest walka z czujnością.
To odzyskiwanie wyboru w sposobie korzystania z niej.
Mały eksperyment: sprawdź, co stanie się z Twoją gotowością
Znajdź dziś jedną chwilę, w której naprawdę nie musisz niczego rozwiązywać.
Nie rób z tego ćwiczenia relaksacyjnego.
Nie próbuj się uspokajać.
Przez pół minuty po prostu zauważ, co zrobi Twój umysł.
Czy podsunie zadanie?
Czy przypomni rozmowę?
Czy zacznie planować?
Czy znajdzie coś, co warto sprawdzić?
A wtedy zamiast odganiać tę myśl, zainteresuj się nią.
Zapytaj:
Co według mnie mogłoby się wydarzyć, gdybym teraz tego nie pilnował?
I drugie pytanie:
Czego dzięki tej gotowości próbuję sobie zapewnić?
Może pojawić się:
- bezpieczeństwo,
- kontrola,
- przewidywalność,
- poczucie kompetencji,
- ochrona przed błędem,
- przygotowanie na ocenę.
A potem sprawdź jeszcze jedną rzecz:
Czy przez następne 30 sekund mogę nie zajmować się tym teraz, wiedząc, że potrafię wrócić do działania, gdy naprawdę będzie potrzebne?
Nie udowadniaj sobie, że świat jest bezpieczny.
Nie jest bezpieczny zawsze.
Sprawdź coś znacznie bardziej wiarygodnego:
Czy mogę ufać nie temu, że nic się nie wydarzy, ale temu, że będę umiał odpowiedzieć, kiedy coś rzeczywiście się wydarzy?
To subtelna różnica.
Ale może zmieniać bardzo dużo.
Możesz zachować gotowość, nie mieszkając w niej przez cały czas
Być może do tej pory wybór wyglądał tak:
albo jestem czujny i skuteczny,
albo:
odpuszczam i staję się bezbronny.
Istnieje jeszcze trzecia możliwość.
Możesz mieć dostęp do gotowości bez potrzeby ciągłego pozostawania w gotowości.
Możesz przygotowywać się, gdy jest to potrzebne.
Możesz analizować, gdy analiza prowadzi do rozwiązania.
Możesz sprawdzać, gdy rzeczywiście istnieje coś do sprawdzenia.
I możesz wracać do spokojniejszego stanu, kiedy zadanie się kończy.
Wtedy czujność nie musi zniknąć.
Zmienia swoją funkcję.
Z miejsca, w którym mieszkasz, staje się zdolnością, z której możesz skorzystać.
Zmiana może być bliżej, niż Ci się wydaje
Jeżeli działasz w ten sposób od wielu lat, możesz mieć poczucie:
Taki już jestem.
Ale część tego, co wydaje się cechą charakteru, może być bardzo dobrze utrwalonym sposobem reagowania.
To ważna różnica.
Bo reakcja, której organizm się nauczył, nie musi zostać „wyrwana”.
Może zostać poszerzona o nowe możliwości.
Nie musisz przestać być odpowiedzialny.
Nie musisz stać się beztroski.
Nie musisz stracić czujności, dzięki której wielokrotnie dobrze sobie poradziłeś.
Możesz zacząć uczyć się czegoś dodatkowego:
Mogę odpuszczać i nadal być kompetentny.
Mogę czegoś nie przewidzieć i nadal sobie poradzić.
Mogę nie kontrolować każdej możliwości i nadal mieć wpływ.
Mogę odpocząć, a moja zdolność działania nie zniknie.
A być może z czasem zaczniesz zauważać również informacje, które wcześniej łatwo przegrywały z filtrem gotowości:
że w tej chwili niczego nie trzeba naprawiać,
że rozmowa naprawdę się skończyła,
że zadanie zostało wykonane,
że coś wyszło wystarczająco dobrze,
że ciało może trochę odpuścić,
albo po prostu:
Teraz jest dobrze.
I na tę informację również można nauczyć się zwracać uwagę.
Można tego również spróbować bardzo konkretnie. W osobnym ćwiczeniu pokazuję, jak wykorzystać oddech, zauważyć sygnał z ciała, a następnie stopniowo poszerzać uwagę na to, co jeszcze jest obecne — także spokojniejsze, neutralne lub przyjemne. Zobacz: Jak przestać cały czas sprawdzać ciało i poszerzyć uwagę?
Jeśli rozpoznajesz u siebie…
Jeżeli trudno Ci wrócić do spokojniejszego stanu nawet wtedy, gdy nie ma konkretnego problemu do rozwiązania, przeczytaj również: Jak uspokoić układ nerwowy, gdy ciało jest w ciągłym napięciu
Jeżeli natomiast gotowość najczęściej przyjmuje u Ciebie postać analizowania kolejnych możliwości: Dlaczego analizowanie nie daje ulgi, a jeszcze bardziej Cię nakręca
A jeśli zauważasz, że brak jasnej odpowiedzi szybko zamienia się w szukanie własnego błędu: Dlaczego niepewność tak szybko zamienia się w samokrytykę?
Gdy sama wiedza nie wystarcza
Czasem już samo zobaczenie mechanizmu daje ulgę.
Ale możesz również dobrze wiedzieć, dlaczego pozostajesz w napięciu — i nadal reagować podobnie.
To nie musi oznaczać, że za mało rozumiesz.
Nie każda zmiana zachodzi na poziomie wyjaśnienia.
W pracy indywidualnej można przyjrzeć się temu, czego konkretnie Twój system próbuje pilnować, jakie doświadczenia podtrzymują tę gotowość i jak stworzyć warunki, w których możliwe stają się inne reakcje.
Nie chodzi wtedy o odebranie Ci czujności.
Chodzi o zwiększenie wyboru.